28 października 2007

Nowy domownik Dortmund

28.10.2007
Podroż minęła spokojnie, chłopak głównie spal, zdenerwował się jedynie w korkach w Krakowie ale my sami też byliśmy zdenerwowani. Ogólnie przylepka niesamowita, pierwsze co zrobił w aucie to nas dokładnie obwąchał.. Pewnie postanowił dobrze zapamiętać nowy zapach swojego stada ? 
W domu- z merdającym ogonem prze szperał wszystkie kąty , obwąchał koty - które były mniej lub bardziej szczęśliwe  , zaciągnął do swojego posłania, moje skarpetki , ręcznik, i papierowa tytkę po papierze toaletowym .. zawsze zadziwia mnie gust zwierzaków, moja Balbinka też najlepiej bawi się zwiniętą w kulkę kartka papieru a nie kolorowymi myszami. Chwile pospał, ale ponieważ nadeszła pora karmienia kotów wiec.... Dalszy ciąg nastąpi....



------------

29/10/2007

Mundek długo nie mógł zasnąć . Najpierw wiercił się bo nie mógł się zdecydować gdzie zlokalizować toaletek.. ( gdzie to się wszystko w nim mieściło  ?  ) Potem wybieraliśmy miejsce gdzie najlepiej będzie leżeć posłanko.  W końcu wspólnie uzgodniliśmy gdzie i Pańcia trochę przekimała z młodym u niego.  
 Potem zgodnie spaliśmy, ja na swoim łóżku, młody na swoim, tylko że ja coś niemrawo, bo na w pół przewieszona przez łóżko, żeby  malucha miziać jak się obudziNie brałam go do łóżka, sama się dziwie własnej stanowczości, ale moje koty musiały zrezygnować z tego przywileju, z wiadomych względów, a gdyby Mundek się pojawił na mojej poduszce to spalałbym z całym stadem i rano bym już chyba za kichała się na amenI tak smarkam i kicham, bo już Mundek zdążył powycierać absolutnie wszystkie przeoczone kurze, a przecież cały niemal czas jest u mnie na rekach, wiec zaaplikowałam sobie końską dawkę aloesu 
Od czwartej rozlegało się regularne chrupanie zabawki.  Biorąc pod uwagę, że poszliśmy spać o drugiej -średnio się wyspałam :) O piątej nie obudził mnie Mundek tylko koty - bo dla nich to jest szósta 
Były koszmarnie urażone, że ich jedzenie nie pojawiło się rano,  co nie znaczy, że na pierwsza oznakę poruszenia, mała czarna podpalana kulka nie rzuciła się mnie lizać
 Po godzinnych staraniach, udało mi się nakarmić Mundka - psim jedzeniem - B& B - kocim ... towarzystwo zgodnie usiłowało jeść na odwrótPozostała do wytarcia jeszcze mała kałuża i zmasakrowana świeżo upieczona Pańcia mogła siąść do kompa bo zwierzaki poszły wreszcie spać. Mundek chyba zostanie Mundkiem, no ewentualnie jeśli komuś coś mądrego przyjdzie do głowy. Wczoraj fala odwiedzin rodziny została odparta , ale już dzisiaj się zapowiedzieli , bo u mnie to wszyscy maniakalni psiarze 
 Mundek mnie zaskoczył. Po pierwsze wśród rodzeństwa wydawał się duży , ale przy persach  Taka mała zagubiona kuleczka , nawet przy mniejszej Balbince, ale u nich objętość jeszcze robi futro 
 Po drugie to niesamowicie grzeczny pies! Spodziewałam się szalejącego szczeniaka siejącego postrach i zniszczenie - i owszem jest szalejący jest,  trochę chęci zniszczenia, ale ogólnie jeszcze się nie rozkręcił 
 Zadziwia mnie jedno - jego kolosalna chęć bycia przy mnie. Astor był rodzinnym psem i dzielił miłość na wszystkich członków rodziny.. a Mundek patrzy na mnie jak w obrazek, ( jeszcze  )a ja dostaje jeszcze większego amoku od tego. Przychodzi kiedy go wołam, zresztą rzadko jest gdzieś dalej, chyba że sobie kimnie  Rozumie że "nie wolno" oznacza coś strasznego i lepiej przylecieć do Pańci po pieszczoty. 
Powiedzcie mi tylko czy wszystkie spaniele kiedy jedzą muszą zrobić za każdym kęsem 5 rundek wokół miski  ? :)))) 
 W południe idę na badania i to jedyne co da rade wyrwać mnie teraz z domu,  teraz idę się napawać moim słodkim szczęściem, bo jak tylko rodzina dorwie go "w swoje szpony" to już koniec z wyłącznością na psie uczucia ;) 
Matko,  jak mi się chce spać....


---------------

30.10.2007

Mundek jest bardzo pojętny 
Nie wiem czemu hodowczyni "narzekała" na jego wystawowe przygotowanie , że niby stać nie chce 
Na pierzatkę reaguje prawidłowo , wiec kocie wystawy mamy już jak w banku
Próbowaliśmy ustawiania i Mundek dwa razy ustał - tak może po pół sekundy  tyle ze nie mogę mu podłożyć dłoni pod kufę bo od razu siada do głaskania :P 
Cały dzień dziś był dalej pełen wrażeń , bo przyszła rodzina. Z zachwytem przyjął od mojej mamy swoja nowa zabawkę, dołączając do kolekcji upolowanych i uduszonych  Nic dziwnego że mu się spodobała bo w życiu nie widziałam tak dużej myszy. 
Bursztyn już skapitulował, bo Mundek ani myśli okazywać mu jakikolwiek szacunek o nabożnym strachu w ogóle nie wspominając co spotyka się z kocią dezaprobatą. Balbinka jak na opiekuńczą kotkę przystało już zaakceptowała malucha bez zastrzeżeń i zawsze gdzieś sobie siada żeby być kolo niego. Poza tym wraz z Mundkiem pojawiają się fajne zabawki i połączyła ich wspólna miłość do pierzatek ( Balbina też lubi mordować "ptaszki " ) i jedzenia. Gdzieś na forum widziałam zdjecię szczeniaków "mordujących" skrzydło ptaka, już mam wizje jak oboje Mundek i Balbina mordowaliby zwierzynę łowną z lubością na pysku  Zwłaszcza po tym co Mundek wyprawia z wełnianą poduszka, owieczki od biedy też mogą być łowne przecież. Uświadomiłam sobie ze on jest u mnie dopiero drugi dzień... a ja nie potrafię sobie wyobrazić jak mogłam mieszkać wcześniej bez tej cudnej kluchy

Serce mi pęka na samą myśl, że posiedzę z nim tylko tydzień, zaczynam ciężko kombinować jak załatwić sobie prace w domu ;) 


-----------------

31.10.2007


ps1 .Dzisiaj Mundek spotkał mojego brata , z którym po niego jechaliśmy . Nie dość że śliczny to jeszcze taki mądry ! Od razu go poznał, zaczął się cieszyć jak wariat i przytulać   
 ps2 wiem,wiem, wszystkie psiaki są mądre i śliczne, ale tego mam na co dzień i bardziej mi się rzuca w oczy  

 ps3 tzn w ps 1 chodziło o to ze Mundek poznał mojego brata, i Mundek jest śliczny i mądry i to on zaczął się przytulać :) , co nie znaczy że brata mam nieprzystojnego i głupiego, ale w jego wieku to inteligencja i umiejętność rozpoznawania jedynego psa w rodzinie jest raczej oczywista :)


---------------

02.11.2007

Nie wierzycie w moje zdolności wychowawcze i w grzeczność Mundka  :P 
 Zdjęcia zrobię, ale jesteśmy poza domem, Mundek zaakceptował moich rodziców więc poszliśmy w odwiedziny żeby coś zjeść, bo Pańcia już kilka dni bez obiadu :P 
 ( Autem, żadnego kontaktu z blokowiskiem ) . Mundek właśnie szaleje po całym mieszkaniu, bawiąc się jabłkami - mama robi dżemy , jabłka leżą w wielkich koszach , fajnie pachną, są ciężkie, świetnie się turlają i rewelacyjnie się je rozgryza po całym dywanie, przy wtórze zachwytów domowników  Najbardziej jednak po mnie kocha mojego brata, bo fajnie się na niego wskakuje i liże po uszach ( brat się czołga razem z psem, no nic nie poradzę, wszystkim rozum odjęło :) )
 Co do rozkręcania, Mundek się nie krepuje już moją obecnością, rano obudził mnie dźwięk rozdzieranych gazet , które skądś wyciągnął oraz odgłosy psiej "walki" z opornym papierowym wrogiem  Tak jak jednak szaleje w zabawie tak jest również bardzo grzecznym pieskiem - załatwia się już tylko w wyznaczonym miejscu czyli w przedpokoju; kradnąc klapki Pańci, zawsze na dźwięk "Mundek gdzie są moje klapki??? " porzuca je i z prędkością światła znajduje się w zupełnie innym miejscu dając mi do zrozumienia, że to ja taka bałaganiara i rozrzucam je po całym domu - ewidentny wpływ wychowania kotów :P  Kociego jedzenia już nie podbiera, bo koty jedzą w łazience ( zamknięte  ) ; a Pańcie to już tak wytresował , że żaden szczeniak nie robi w tym względzie takich postępów.  No i zrzucił tylko jednego kwiatka, ale to wina Pańci, bo taka głupia, że w ogóle kwiatki trzyma  

 Dobra idę do Mundka, bo zaraz wracamy do domu 

 ps Pańcia kombinuje nad jakaś ciężka choroba , która uniemożliwia powrót do pracy w poniedziałek ;)


-----------------

03.11.2007

Dziś na szybko, bo mam wielkie sprzątanie przed urodzinami 
 Byliśmy się dziś szczepić  Pan doktor dał się obwąchać, pobawił się z Mundkiem maskotką, wypieścił małego, wiec Mundek stwierdził, że gabinet weta jest pełen interesujących i fajnych rzeczy, strzykawka pachniała bez zastrzeżeń , wiec po oględzinach wszystkich części ciała Mundek grzecznie usiadł i poczekał aż zostanie zaszczepiony 
 To mój pierwszy w życiu pies , który nie robi histerii u weta  Jestem dumna z mojego szkraba 
 Amok rodziny na tle psa powiększa się ruchem jednostajnie przyspieszonym, tyle że teraz jest już z pełną wzajemnością . Mundek zakochał się we wszystkich , bo każdy jest atrakcyjny na swój sposób  Z dziką jednak radością widzę, że ja jestem dla Mundka najważniejsza i nawet w największej zabawie , przylatuje kiedy go zawołam  Jak ma mi rozumu nie odebrać ?



--------------------

05.11.2007

 Wczoraj Mundek przeżył "najazd" gości. Chwilę posiedział w progu, zlustrował całe towarzystwo, po czym zwinnie wcisnął się na kolana najodpowiedniejszej wg jego gustu osobie 
 Na szczęście to "psie" towarzystwo i doskonale rozumieli, że pies nie siedzi na kanapie i nie je ze stołu 
 Dzisiaj zaś dzień zero . 
 Pierwszy dzień w mojej pracy ,do którego przez tydzień usiłowałam Mundka przyzwyczaić. Chłopak zrozumiał, że coś się święci jak za szybko się zaczęłam ubierać i nie był z tego powodu zbyt zadowolony. Kiedy wyszłam , serce mi pękło bo mały zaczął płakać. Przy windzie jednak poczekałam chwilę i słyszałam że się uspokoił . Możliwe że psia rozpacz była wielka , bo jak mama po niego przyszła to mieszkanie nie było zdemolowane. Za to przywitał ją z dziką radością, a teraz właśnie dostałam wiadomość, że pożarł kolejną porcję jedzenia ( pożarł to najlepsze określenie na sposób jedzenia Mundka  ) , szaleje po całym domu , wszędzie zagląda i rozszarpuje kolejne zabawki 
 Jednym słowem sposób pół na pół zdaje egzamin i Mundek docelowo sam w domu będzie spędzał jedynie 3-4 godziny ( teraz są to 2-3 ), koty odpoczną, bo będą miały pół dniówki dla siebie , a Mundek będzie miał niezbędny spacer w środku dnia 
 ...a ja chciałam po Astorze, małego, krótkowłosego psa.. np mopsa 


 Dobrze że mnie opatrzność kopnęła w tyłek i nie zrezygnowałam z marzeń , tylko dlatego że spaniel to "sierściuch" pewnie nie raz jeszcze będę walić sobie cegłówką w czółko, jak przyleci świeżo utytłany i wparuje w sam środek mieszkania, ale wiem ze TEN pies i TA rasa to ideał dla mnie


--------------

06.11.2007


ach, a ja za nim tak tęsknie w pracy 
 Czuje że z tej tęsknoty jestem coraz bardziej chora, , bolą mnie węzły chłonne, kaszle, smarkam, źle się czuje... zwyczajnie się przeziębiłam, nie to pewnie co najmniej zapalenie płuc :P  i to na pewno jest coś co zasługuje przynajmniej na tydzień L4 :)


-----------

08.11.2007


no i udało się 
przynajmniej na jutro mam urlopik wiec spędzimy z Mundkiem całe 3 dni razem 

 mam problem wychowawczy.... z rodzicami 
 Jak wytresować rodziców? Pomyślałam, że może tez metoda "klikerowa "  na zasadzie pochwal za to co robią dobrze ? Musze przyznać, że są bardzo pojętni i od razu złapali, że piesek je TYLKO swoje jedzenie i TYLKO ze swojej miski, że piesek nie wchodzi na łóżko ani na fotele...ale rozpieszczają go i tak niemiłosiernie.  Co wracam do domu to Mundek albo się bawi i ma na swoje usługi Mamusie i Tatusia, albo leży im na kolanach przytulony i śpi. O niezliczonych co rusz nowych zabawkach i gryzakach - nie wspomnę.  Musze jednak pochwalić Mamę, że bardzo uważnie pilnuje jego diety, rzeczywiście wg metody klikerowej powinnam ja bardzo za to pochwalić, bo Mama która ma tendencje do za karmienia wszystkich na śmierć pilnuje tych spraw u Mundka skrupulatnie i nie podtyka mu "domowego " jedzenia . Co nie znaczy że Mundka głodzimyMa maluch pod dostatkiem swojego pożywienia i wszystkiego co tylko potrzebuje 
 Rodzice nie mogą się nachwalić jaki Mundek jest mądry i coś co mnie zachwyciło: oboje stwierdzili że podpaluch jest bardzo śliczny i wybralam dobry kolor psa , bo ten najładniejszy  Oczywiscie że wszystkie kolorki są piękne, ale Mama troszkę jęczała "czemu nie zloty"  Teraz nie ma żadnego ale - NASZ podpaluch jest najpiękniejszym psem świata. :) W ogolę to pojawia się zagrożenie i to czego obawiałam się najbardziej  Chcą mi go zagarnąć całkowicie hahaha.  Już są półgębkiem wypowiadane zdania że mam przecież dwa koty  , ale ja się NIE DAM   , bo też poza Mundkiem świata nie widzę ( no i poza kotami , oczywiście :) )  
Ciężko robię za przewodnika stada, który swojego malucha pieści i kocha, ale też wymaga  Obawiałam się ze w obliczu postawy rodziców Mundek przestanie się mną zachwycać :P . O dziwo nie tracę na tym w Mundka oczach . Mundek przy mnie jest bardzo grzeczny, owszem szaleństwa są - w końcu to szczeniak i do tego spaniel  , ale widzę, że pomimo rozpieszczania przez rodziców, a moich wymagań ( nie za dużo ale jakieś zasady w końcu muszą być  ), jestem dla niego najważniejszą osoba :))))) 
 Przewrócił moje życie do góry nogami i dochodzę do wniosku, że jakbym się nie przygotowała, nie da się przygotować na to pandemonium, kiedy pojawia się młode zwierze w domu.  Pamiętam ten czas kiedy przyszedł Bursztyn - młode szalone kociątko i też łapałam się za głowę :) .  
 Powiem Wam jednak, że w tym wszystkim czuję niesamowita radość i nie mogę się doczekać wspólnych, długich spacerków, na razie mamy wspólne zabawy, chodzenie z "plecaczkiem" i te oczęta , którymi Mundek się we mnie wpatruje i spojrzenie które jest jedyne i niepowtarzalne. :) 
 Nastawiałam się, że pierwsze tygodnie będą trudne i może dlatego nie spadło to na mnie jak grom z jasnego nieba, a nawet pomimo innego rozkładu dnia , nowych obowiązków i pierwszego chaosu w ustawianiu tego wszystkiego od nowa już "pod psa i koty" a nie tylko "pod koty" łapię już równowagę i zaczynamy żyć nie tylko w radości ale również w harmonii 
 Kiedyś kiedy do domu trafił drugi kot i wyjątkowo ciężko sprzątało mi się 'klaki " sierści , pomyślałam sobie " jaki miałabym porządek i ile mogłabym zainwestować wtedy w wystrój mieszkania", wyobraziłam sobie ten "idealny dom" i od razu wiedziałam- natychmiast pojawiłyby się w nim koty :))))) 
 Tak samo jest teraz z Mundkiem  Pies to pasmo obowiązków , ale nie wyobrażam sobie życia bez psa, a te wszystkie obowiązki sprawiają mi radość 
 Może to głupie- ale czasem myślę, że mój kochany Astor ze swojego psiego nieba wyszukał nam właśnie Mundka- żebyśmy nie byli smutni i żeby dalej nad nami "czuwało " i mieszkało z nami psie serduszko, bo widział, że tak bardzo nam go brakuje




----------------------

10.11.2007

Cały tydzień siedziałam z Mundkiem i mimo to nic nie zrobiłam-absolutnie, a łudziłam się że jak posiedzę w domu to się wygrzebie z zaległości , które mi się namnożyły jak czekałam na psa i o niczym innym nie mogłam myśleć  Oddam sprawiedliwości, że to nie była jego wina tylko moja  przecież jak pies śpi to nie trzeba siedzieć i się na niego gapić, można coś zrobić. 
 Rano jest najtrudniej bo nie tylko Mundka ale i Bursztyna i Balbinę muszę "oporządzić " po wielu próbach udało mi się wypracować sposób na karmienie zwierzaków , żeby nie przeganiały się od misek nawzajem  Trwa żmudna nauka ze do WC się nie wchodzi nawet jak są otwarte drzwi- to ze względu na kocią kuwetę w tym miejscu, widzę już pierwsze promyki nadziei ,Mundek pakuje się tam tylko kiedy ja jestem ,ale daje się przekonać, że zostawanie przed progiem jest lepsze bo oznacza mnóstwo mizianek 
 Nie muszę jednak tłumaczyć jak ciężko opanować ciekawskiego żywiołowego spaniela w dodatku w wieku podkręconym :) 
 Potem Mundek zostaje sam, a ja idę do pracy , 3 godziny później przychodzi po niego moja Mama i  Mundek idzie tam jak do przedszkola, są zabawy ,edukacja, jedzonko i milion ciekawych rzeczy do zrobienia i do pogryzienia 
 Jak ja przychodzę po południu do rodziców to bawię się z Mundkiem u nich, jem obiad u nich, jeżeli muszę coś załatwić po południu, to Mundek też jeszcze chwile z nimi zostaje , wiec mam ułatwione zadanie, bo opiekuje się nim cala rodzina . 
 Jak siedzimy już oboje w domu to jest tak podzielone - ok 10 minut zabawy z Pańcią, 20 minut zabawy samemu ( czytaj gonimy koty  ) w tym czasie Pańcia usiłuje coś zrobić w mieszkaniu i co chwile rzuca jakąś zabawkę :). Mundek nauczył się już, że jak siadam do komputera - to wtedy się trzeba uspokoić , wiec kładzie mi się na nogach i coś sobie podgryza albo drzemie w rzadkich chwilach . No ale też nie daje rady siedzieć za długo więc moje zaległości projektowe wyją i jęczą  



aaa  popłakałam się ze śmiechu .... 

 Mundek wie ze jedzenie dla kotów jest "nietykalne" ale właśnie podszedł do miski i.... najpierw wypił wodę z miseczki dla Bunia, potem z miseczki dla Balbinki i potem od siebie 
 popłakałam się. Jedzenie kocie może jest be, ale przynajmniej się napije z kocich misek 
 Dałabym im wspólną michę., ale Mundek ma wysoką,  spanielową a persy muszą mieć płaskie...



-------------------

11.11.2007

Zdałam na zielony pas w aikido ! :)
A teraz obiecane fotki mojego wymarzonego Mundka , który zawitał do mnie dwa tygodnie temu.
Zdjęcia działeczki i drewnianego domku, zamieszczę dopiero
jak skończymy wszystkie formalności , jest ich tyle że sama już nie wiem
czy to wszystko kiedyś się skończy, więc nie chcę chwalić dnia przed zachodem słońca :)





ps. nic nie było dzisiaj bardziej interesującego od pomponów przy papuciach cioci
  -zwiewanie z odgryzionym pomponem po całym mieszkaniu - bezcenne-


--------------------

16.11.2007

ufff. Podpisaliśmy dzisiaj umowę wstępna, teraz czas oczekiwania na zgodę agencji rolnej , bo może akurat będą chcieli kupić tą działkę... i dopinanie na ostatni guzik kredytu...i jeszcze pewnie milion niespodzianek ;)

Dzisiaj na zwykły trening a weekend na stażu treningowym od rana do wieczora , wiec chociaz tyle że się odstresuje , zrelaksuje i wszelkie problemy staną się małe jak główka od szpilki w stosunku do kuli ziemskiej, bo nic nie jest w stanie absorbować w obliczu potężnych zakwasów jakie mnie czekają hihihihi
trzymajcie się cieplutko, miłego weekendu!!!


-------------------

17.11.2007

 Mundek wygrał walkę z hipotetycznym yorkiem którego chciała mama 
 Po przemyśleniach i po wygłaskaniu znajomego yorka doszła do wniosku, że yorki są be, bo chude , kościste i małe i nie ma co przytulać i najfajniejsze na świecie są spaniele  i że nie chce już żadnego yorka  Za to kiedyś na pewno możemy mieć drugiego spaniela i jak pies to tylko spaniel  W dodatku najpiękniejsze umaszczenie to podpaluch oczywiście.  Strasznie mi się śmiać chciało  Ile się ja nasłuchałam, że spaniel to taki duży i sierściuch i czemu podpalany i w ogóle dlaczego spaniel czemu nie york 
Mundek zawojował serca całej rodziny, wiedziałam, że będą nim zachwyceni , bo znam ich w końcu i wszyscy jesteśmy maniakalnymi psiarzami którzy bez psa żyć nie potrafią  ale aż takiej reakcji się nie spodziewałam :) Nawet mój tato, który kocha zwierzaki ale stara się to "ukryć" np potajemnie miziając koty i udawać, że podchodzi do nich z dystansem, pierwsze co robi po przyjściu do domu to daje się wylizywać po twarzy z zachwytem , o który bym go nie podejrzewała. Już im wypominam, że mieli jakieś wątpliwości, że biorę  Mundka  :P. 
 Cała zasługa w tym charakteru Mundka, jego ujmującej urody, słodyczy w spojrzeniu , rozbrajającej minki kiedy rozrabia i olbrzymiej miłości jaka nas obdarzył , która znacznie przerasta jego jeszcze małe, szczenięce, aczkolwiek szybko rosnące ciałkoWiedziałam, że spaniele to rodzinne psy , czytałam, że są bardzo uczuciowe, ale Mundek przerósł nasze wyobrażenia. Wydawało mi się, że opisy spanieli pod tym względem są po prostu na wyrost, ot, zachwala się rasę  Okazuje się, że nic podobnego , spaniele to najbardziej przytulaste psiaki na świecie. 
 Ach ! Wiecie, że Mundek nie boi się odkurzacza  ?!!!! Może to normalne jest dla Was, ale do tej pory wszystkie moje czterołapne zwierzaki jeśli już to przynajmniej nie chciały mieć z odkurzaczem bliskiego kontaktu  Dla Mundka to kolejna ciekawa rzecz która warto zaciągnąć do swojego legowiska i obejrzeć bliżej, bo a nóż - widelec da się ją udusić? 
Bo ja taki przystojny jestem :)))))




---------------

19.11.2007

Cale dwa dni na macie , ufff zakwasy w nogach trochę przeszkadzają dzisiaj ,ale nie jest tak źle jak myślałam :) Wreszcie robię wysokie pady :) Teraz już praca tylko nad technika i żeby robić je coraz lepiej:)
Mundek jest masakrycznie rozpieszczany przez moich rodziców ...
Dzisiaj mieliśmy pierwszy króciutki spacerek, bardzo grzeczny chłopczyk, powolutku uczy się chodzenia na smyczy ,ale prawda jest taka ze jest na niej tylko dla bezpieczeństwa bo się pilnuje nogi bardzo :) jeszcze trochę przestraszony światem zewnętrznym z pozycji 4 łapek :) ( do tej pory był na kwarantannie po szczepieniach i świat zwiedzał obserwując go z plecaczka :)


------------------

20.11.2007


Chłopak już jest taki dorosły 
 Dzisiaj już normalnie poszliśmy na 4 łapkach do babci , Mundek zachwycony nowym sposobem "podróżowania" na własnych łapach , wszystko było ciekawe i interesujące , ale ładnie się pilnuje mnie , oczywiście chodzę z nim na smyczy, naukę przychodzenia na zawołanie, ćwiczymy na zamkniętym terenie . Kurczaki ,ale on tak szybko rośnie... i dorośleje .. jasne jeszcze z niego postrzelony szczeniak, ale widać ze to już nie niemowlak  Ech, jak te dzieci szybko rosną ... 

----------------

02,12,2007

Dziś nastąpił ten wielki dzień  Mundek zrobił siku i kupkę na dworze!!! Na spacerku 
Jaka jestem dumna 
Zaczęliśmy radosna drogę uczenia się czystości :) 
ale z sikaniem to będzie jeszcze długo:)  Zwieracze do końca nie trzymają Rano to było tak- wstajemy, Pańcia się szybko ubiera.. Mundek "Pani siku siku.. oj posiusiałem się " No niestety , podniecenie, i jeszcze piesek malutki , zdarza się  Kupalek był przepisowo jednak na spacerku i nie ma już niespodzianek w nocy  Jestem dumna z mojego szkraba , a ja się wyśmiewałam z młodych mam jak z zachwytem opowiadały że ich dziecko już na nocniczku :P  
Bardzo chciałabym pisura zabierać ze sobą do pracy..... moje marzenie... 
 w poprzedniej lokalizacji firmy w której pracuje nie było najmniejszego problemu, pierwsze piętro, skwerek... teraz pracujemy w biurowcu w środku miasta i byłoby ciężko

-----------

08.12.2007


Dzisiaj razem z Mundkiem trafiliśmy po raz pierwszy do psiego przedszkola .
 Przyznam ze jak sie okazało ze Mundek będzie miał za kolegów owczarka niemieckiego, wyżła i amstafa to lekko wpadłam w histerie ze mi zjedzą mojego ukochanego pieska 
 Na szczęście przemiła Pani Instruktor uspokoiła mnie i Mundek od razu poczuł sie lepiej, choć w pierwszej chwili był zdezorientowany ,zwłaszcza ze głupia pańcia nerwowo przestępowała z nogi na nogę. Szybko jednak nieśmiałość przerodziła się w dzika radość zabawy i oczywiście ukochana kumpela okazała sie największa w grupie wilczurzyca Sara  .
 Chwile nauki ,przeplatane były chwilami zabawy ( na ogrodzonym terenie ) i widać było ze Mundkowi przebywanie w towarzystwie szczeniaków sprawia ogromna radość  .
 Ponieważ dołączyliśmy do już "pracującej" grupy ,ćwiczyliśmy : siad, zostań, do mnie, i pokazanie jak uczyć komendy waruj i noga, oraz uczenie chodzenia na luźnej smyczy. Niby dużo, ale wszystko dostosowane było do poziomu psiaka, Pani Instruktor podchodziła do każdego i ładnie tłumaczyła, każdy psiak wykonywał ćwiczenia tylko na taki etap na jaki potrafił w danym momencie. Dumna jestem z Mundka bo bardzo ładnie wychodziło mu "zostań" i "do mnie" , zwłaszcza przywołanie w trakcie zabawy  Oczywiście głównym punktem programu było nauczenie nas -ze przekupstwo to podstawa tresury, a za smaczka psiak zrobi wszystko 
 W środku zajęć było zapoznawanie psa z przeszkodami , Mundkowi ze względu na młody wiek i mały wzrost najtrudniej było pokonać schodki i oponę, przez która gramolił sie z zapałem z pomocą Instruktorki która podnosiła mu kuperek , ale jeszcze dorośniemy 
 W tym ćwiczeniu chodziło o zapoznanie psa z nowymi sytuacjami i wyrobienie zaufania do swojego przewodnika 
 Mundek rewelacyjnie pokonał sztywny tunel i równoważnie  Musze sie pochwalić ze był lepszy od wyżła i amstafa  .Sara- przodowała, ale ona ma 5 miesięcy i już jakiś czas uczęszcza na zajęcia  . Zresztą bardzo dobrze bo dawała dla innych dobry przykład 
 nie obyło sie również bez radosnego akcentu, bo oczywiście Mundek w środku zajęć zrobił siku i qupke .. na środku placu 
 Obojgu nam sie bardzo spodobało i pełni wrażeń wróciliśmy do domu. Mundkowi na początku troszkę sie oczka kleiły- w końcu tyle emocji to nie byle co  ,ale szybko doszedł do normy czyli szaleństwa z zabawkami 
 Już nie możemy sie doczekać przyszłego tygodnia , niby wiadomo jak uczyć psa ale dobry przykład, podpowiedzi i drobne tricki , które ułatwiają psu zrozumienie o co nam chodzi i wyrobienie dobrych nawyków to jest to . Polecam każdemu kto tylko może



---------------------

15.12.2007

Dziś odniosłam swój pierwszy sukces wychowawczy i jeszcze nie mogę w to uwierzyć .
 Rano Mundek grzecznie wziął smaczka , położył się i zaczął go obgryzać, całkowicie akceptując fakt, że wychodzę do pracy ! 
 Żadnych smutnych oczu, piskania i usiłowania zabrania się ze mną i z toną zabawek . 
 ufff... Może jednak umiem wychowywać spaniele? Chociaż myślę, że trafił mi się po prostu wyjątkowo inteligentny egzemplarz ;) Mamy już cały rytuał poranków. Na dźwięk budzika Pańcia musi wstać i żadnego polegiwania , najpierw są pieszczoty, całuski i mizianki , bo piesek przecież stęskniony , całą noc Pańcia spała , nie do pomyślenia przecież.  Potem należy się zająć psią miską i kocimi miskami bo stado harpii wisi mi nad głową. Wtedy Pańcia ma chwilę spokoju na umycie podłogi po wczesnym ranku , bo piesek na brudnej sikać przecież nie będzie.  ( jeszcze na kwarantannie ) Potem ustawiamy całe towarzystwo z powrotem do swoich misek , znowu myjemy podłogę. Chwila przerwy można pościelić łóżko ... 
 Sprzątamy dla odmiany kuwetkęPół przytomna Pańcia musi się następnie oddać szaleństwom rzucania piłeczki , tytek, miśków i co tam akurat zostanie przyniesione, w międzyczasie usiłując wyczesać koty ... 
 Następuje chwila błogiej przerwy -2 minuty na prysznic i zęby, Mundek obgryza miotłę leżąc na koszu z bielizną. Znów szalejemy z zabawkami, przy okazji myjemy podłogę , bo miski zawsze jakoś leżą na trasie biegu, zwłaszcza te pełne wody. Pańcia w pośpiechu usiłuje się ubrać . 
 Ubrana Pańcia może w całości już oddać się ukochanemu pieskowi w celach zabawy i ukochanym kotom w celach miziania , aczkolwiek obserwowanie psa czasami koty podrywa i Balbina na przykład zaczyna się przyłączać, bo z niej taki sam wariat jak z Mundka i też chętnie mordowałaby wszystko, aczkolwiek styl ma inny.  Potem następował nieprzyjemny moment wychodzenia do pracy , Mundek nie w ciemię bity doskonale wiedział kiedy wychodzę na chwile, a kiedy idę sobie całkiem i robił mi awanturę , potem się po prostu obrażał i szedł bawić się sam , ale serce Pańci było pokrojone na kawałeczki. 
 Od wczoraj nastąpiła zmiana , Mundek bierze smaczka , pomacha mi ogonem na pożegnanie i tyle  przekupstwo robi swoje  zresztą jak Pańcia wychodzi to wiadomo, że niedługo pojawi się Babcia, zabierze do siebie i będzie rozpieszczać psa do niemożliwości wiec opłaca się czekać 
 Teraz Pańcia siedzi w pracy i już tęskni ...


----------------------

16.12.2007







----------------------

19.12.2007

Ja uczę Mundka a Mundek uczy moich rodziców  Teraz już wychodzi co 2 godziny na spacer bo siusianie na kafelki nie łączy się z żadną atrakcją, a Mundek żadnej atrakcji nie przepuści, wiec jak tylko pomyśli, że "chciałoby się" ,marudzi i drepta od rodziców do drzwi i zawsze wydreptuje. Mama mi się dzisiaj pyta co bym zrobiła gdyby oni nie mogli się nim opiekować gdy jestem w pracy, na moja odpowiedz że pewnie nie zdecydowałabym się wtedy na psa powiedziała "o matko i nie było by tej słodyczy u nas??? " hehehe 
 No a Mundeczek powoli dorasta.. dzis stracił dwa przednie ząbeczki ...troszkę z tego powodu marudny , ewidentnie widać, że teraz dziąsła swędzą i bolą dużo bardziej , bo gryzie non stop i wszystko co nawinie się pod pyszczek, mała bidulka, jakoś musi to wytrzymać..do tego przykleja jest masakryczna, dobrze, że generalnie mieszka ze mną bo zostałby zagłaskany na śmierć i nie mam watpliwości, że nie miałby nic przeciwko temu :P
Co do jego marudzenia...mam pewne podejrzenia...   Wróciliśmy wczoraj do domu i na początku coś tam piesek pokazywał, że jest nieszczęśliwy , ale że już w wirze przygotowań świątecznych jestem ,to zabawy i mizianek było tyle co zwykle i żadne takie ekscesy.. Natomiast dzisiaj rano, szalenie wesoły pies na spacerze, nagle na widok moich rodziców przybrał postawę cierpiętnika, co zaowocowało natychmiast przytulankami i wzdychaniem  Czasem mu się zapominało i zaczynał szaleć   No ale na pewno dziąsełka swędzą i już mama dostała instrukcje, wiec szmatka na Mundka czekała  Mundkowi brak uzębienia w gryzieniu też nie przeszkadza 
 Ciekawa jestem czy spacery Mundka spowodują wzrost popularności rasy na moim osiedlu  Co idę to ktoś się zachwyca ... i pyta co to za piękna rasa.... :) O tyle jestem zdziwiona, że wydawało mi się, że spaniele są raczej rozpoznawalne.. ale widzę, że ludziom spaniel kojarzy się głownie ze złotym umaszczeniem . Szkoda że rzadko spotykam znajome spaniele bo w bloku obok mieszka czarna suczka i podpalany piesek i już się raz świetnie bawiły razem. 
Chociaz i zdarzają się takie kwiatki  :(
rozmowa dzisiaj z windy :
 znajomy : o jaki piękny, jakie ma piękne podpalanie
 ja: dziękuje 
 z: pewnie kosztował ze 300 zł co?
 j: nie, on jest z rodowodem kosztował więcej
 z: ale czemu z rodowodem? to on będzie do hodowli ?
 j: nie, chciałam mieć po prostu rasowego psa
 z: acha...
 Myślicie, że to coś da mu do myślenia na temat rasowości ? 
 Obawiam się niestety, że teraz będzie, że ze snobstwa psa kupiłam z papierkiem, a świadomość co jest wyznacznikiem rasowego psa pozostanie taka sama 

 Generalnie całej rodzinie odbiło na punkcie Mundka i tyle . Najpiękniejszy, najmądrzejszy, najsłodszy... jak mogłam chcieć ... buldożka???? 
 Swego czasu pojechałam na wystawę "wyleczyć się" z chęci posiadania psa.. widzę że zrobiłam najmądrzejsza rzecz na świecie! Jak zobaczyłam  psy na żywo - te cudne wierne oczęta , przytulaśne ciałka i tą słodycz i piękno ... to pozbyłam się wszelkich wątpliwości czy aby na pewno spaniel 



----------------------