29 stycznia 2010

Złodzieje są wśród nas

Zawsze oburza mnie kradzież, okazuje się jednak, że w niektórych sytuacjach kradzież to jest zupełnie co innego - zapożyczenie, rzecz nieistotna, pomyłka.. no wszystko byleby nie nazwać rzeczy po imieniu.
Jakiś czas temu będąc na spacerze z psem, zwróciłam uwagę panu z rowerem aby nie kradł żwirku, którym wyłożony jest zielony taras wokół restauracji na moim osiedlu, ( taki żwirek miedzy iglakami, żeby chwasty nie rosły). Pan oburzył się śmiertelnie, że przecież on bierze tylko woreczek - i to żadna kradzież, absolutnie a w ogóle to "ci restauratorzy " to są złodzieje bo przecież za swoje tej restauracji nie postawili tylko nakradli...
w Internecie rzecz jest jeszcze prostsza... kradzież zdjęć ze stron i blogów, to już plaga, wciąż uczestniczę w akcjach "zdejmowania ogłoszeń" , gdy ktoś biorąc zdjęcie kota ze strony hodowli, podając jej nazwę, sprzedaje go - oczywiście bez rodowodu lub z rodowodem - taki wabik, bo po zadzwonieniu, okazuje się zawsze, że tego kota już nie ma - ale mamy inne w hodowli .. Leci nie tylko własność autorska ale również dobre imię hodowli, bo nie każdy jest w stanie sprawdzić czy dane ogłoszenie jest prawdziwe...
Dawno temu spotkała mnie też taka historia, myślałam, że to już przeszłość, ale jednak się myliłam..
Nick Sarenzir- to wymyślona nazwa przeze mnie, ma swoja genealogie i osadzenie w wymyślanym przeze mnie w wieku nastu lat języku. Słowo, które wcześniej nie istniało. Kiedy pojawił się internet założyłam konto pocztowe- właśnie na login sarenzir . Posiadanie takiego nicka okazało się bardzo przydatne - bo stałam się osobą rozpoznawalną, a nie anonimową wśród tłumu użytkowników ( wpiszcie sobie w google słowo sarenzir ). Tak właśnie dowiedziałam się ze ktoś zaczął używać mojego nicka, jako swojego.. Poczytałam sobie parę postów na forum rodzice online ( tam właśnie są posty osoby która nie jest mną ) i mną zatrzęsło, bo jak ktoś zaczyna być rozpoznawalny w pewnej grupie osób ( wtedy to była freha), to niekonieczne chce, aby przypisywano mu cudze poglądy .. Afera się skumulowała, kiedy chciałam zarejestrować się na allegro ( oryginalny nick, bardzo wtedy jest użyteczny - zresztą we wszelkich tego typu miejscach ). Przypadek sprawił, że dowiedziałam się o kto zacz. Myśląc, że to jakiś anonimowy z internetu człowiek się połaszczył - wyżaliłam się koleżance.. i wtedy bomba wybuchła . To właśnie ona , zaczęła używać nicku sarenzir.. bo jej się spodobał mój adres mailowy.. a nie umiała nic wymyślić , żeby nie było zajęte..
Sprawę niby wyjaśniłyśmy, miała polikwidować swoje konta z moim nickiem... nie zrobiła tego, dlatego na allegro jestem sarenzir1 .. Kontakt zerwałam, bo cóż ze złodziejem utrzymywać go nie będę.. Myślałam ze sprawa przedawniona, aż do dzisiaj kiedy chciałam się zarejestrować w księgarni internetowej.. okazało się ze pojawił się również nowy zeszłoroczny login w jakimś sklepie kosmetycznym ... czyli się nick dalej przydaje... Niestety - trudno jest dochodzić do swoich praw w tym przypadku ..
Dostałam taką odpowiedz z księgarni :
"Witam,
Login 'sarenzir' już istnieje w naszej bazie, właścicielem tego konta nie jest Pani Dagmara Krawiec.
Każdy klient ma prawo podać jako swój login dowolny ciąg znaków.
Proszę zarejestrować się w księgarni podając inny login."
Fakt, każdy ma prawo podać swój login, obojętne co to jest.. tak jak z tym żwirkiem, przecież to taka bzdura, nie warta uwagi.. są tacy co kradną o wiele więcej.. mogę rozłożyć ręce i czuć się jedynie oburzona. W każdym razie z usług Gandalfa nie skorzystam :P
Możliwe, że dla odmiany powinnam zacząć się wszędzie rejestrować jej nazwiskiem ? Też dość niepowtarzalne.. Bo w końcu nie jest powiedziane, że pewnego dnia znów nie natknę się na brak możliwości rejestracji swoim loginem.. ( a jeden login jest wyjątkowo przydatny - nie trzeba pamiętać niezliczonych ilości kombinacji )
Ta historia to malutki wycinek, wielkiej góry lodowej.. ostatnio zbulwersowała mnie informacja o podszywaniu się pod firmę webdesign znajomej i robieniu plagiatowych stron internetowych ... ( zarobkowo oczywiście )
Tak to jest na tym świecie: jeśli ktoś wymyśli coś oryginalnego i ciekawego, to prędzej czy później znajdzie się ktoś, kto będzie miał to ochotę przywłaszczyć..

ps. tak mnie naszło po Waszych komentarzach :
Jak to ktoś kiedyś powiedział "Naśladownictwo jest najwyższą formą pochwały"
Skoro wiec, ktoś podpisuje się moim autorskim loginem Sarenzir , można co najwyżej westchnąć i współczuć tak ubogiemu życiu , które nie potrafi określić samego siebie indywidualnie

Wasza jedyna i niepowtarzalna Sarenzir

6 komentarzy:

  1. Rozumiem twoje rozżalenie i rozgoryczenie. Temat jest mi bliski - przerabiałam wojnę z dziećmi mającymi wirtualne stajnie, kradnącymi zdjęcia moich koni i wypisujące na ich temat niestworzone rzeczy...
    Taki jest właśnie internet, niestety...

    OdpowiedzUsuń
  2. No to taik: pierw współczułam szczerze, ale na końcu się uśmiałam:)))Gruca - Rosół ? super...ja znałam kiedyś Vivę Marchewę:))))
    Tak jak u Ciebie żwirek, tak u mnie wydmy kradną! Piaseczek na budowę, bo choć ludzie tu bardzo majętni, to po co płacić, jak w kampinosie takie piękne wydmy pod ochroną za darmo leżą! Zawsze w czynie społecznym jak przechodzę to zawstydzam ludzi...są tacy którzy grzecznie przeproszą i odjadą, ale są i tacy którzy wiąchy mi ślą...wtedy i ja ślę:) Jeśli chodzi o nick...no cóż, tu jest problem i nikomu nie zabronisz...nie jednemu psu Burek na imię( bez obrazy :), możesz zastrzec w urzędzie patentowym ...niedawno zastrzegałam nazwę i to koszt ok. 500 zł, ale czy się opłaca?
    buziaki ogromne, a ja proponuję zmianę nicka na Gruca-Rosół...jak dla mnie bomba:)))))))))))

    OdpowiedzUsuń
  3. Dziewczyny macie racje. Wygadałam się i mi lepiej. Nie ma co jednak pogrążać się w rozpaczy. Wiele osób na forach przybiera nicki np Angelina Joli , ale tak naprawdę nikt nie ma wątpliwości gdzie jest oryginał . Sarenzir jest jedna i jedna pozostanie :) Buziaki- dziękuję Wam za cieple słowa wsparcia i spojrzenie
    humorystyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Mmmm, taaaak....
    Super jest Twój ostatni komentarz :))
    Jestem do bólu uczulona na wstawiane zdjęć z netu w blogach bez podawania źródła - niektórzy (niektore) prowadzą tylko takie blogi - 0 własnych fotek, post pt. np. biale sypialnie i wrzucone 30 zdjęć z całego świata, bez słowa skąd sciągniete.

    W Twoim przypadku szokiem dla mnie była postawa "koleżanki"! Ty z tego wyszłaś z klasą :))

    Pozdrawiam cieplutko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Pocieszę Cię. Ostatnio mam to samo. Kiedyś mój nick był jedyny. Mogłam się rejestrować, gdzie tylko chciałam i zawsze moja pięcioliterowa nazwa była do dyspozycji. Była. Od dwu lat zauważam, że muszę sobie dopisywać (fuj!) cyferki, dodatkowe rozszerzenia, bo mój oryginalny nick został zajęty. Znikam w tłumie. Na szczęście na razie nie spotkałam się z kradzieżą mojej prawdziwej tożsamości. Tej prawdziwej, z imieniem i nazwiskiem. Póki co moje "wypociny" nie są godne uwagi, bo nigdzie nie widzę ich kopii. I dobrze. Chyba lepiej jest się nie rzucać w oczy i nie wychylać.
    A to babsko bym pozwała do sądu za używanie bezprawnie imienia i nazwiska. Niech się przed sędzią tłumaczy, skoro Ciebie olewa.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja sobie odpuszczam Mój nick ( Tess ) raczej niepowtarzalny nie jest, ale mam do niego sentyment i czasem faktycznie muszę sobie dodawać cyferki, które później oczywiście zapominam. Wymyśliłam więc, że połaczę dwa słowa: Tess i kota ( bo lubię koty ). I tak powstała kotess - a w ogóle to staram się nie denerwować po próżnicy. Nawet jak ktoś mi czasami pół tekstu przedrukuje daję sobie spokój i cieszę się, że...się spodobał. Niech kradziejowi pójdzie na zdrowie.
    Pozdrowionka!

    OdpowiedzUsuń