18 sierpnia 2010

Odyseja przestępcza cd.

Dostarczone na komendę spodnie wzbudziły zainteresowanie. Co prawda przyszło do nas radosne pismo iż postępowanie umorzono... ale.. ponoć w okolicy znajdują się osobnicy mocno pokąsani przez szerszenie w interesującym nas okresie ... Podejrzane jednostki nie ustają w wysiłkach.. po tym jak nie mogli dostać się do naszego domu.. zapchali nam nasze kłódki.. zapewne w odwecie żebyśmy też nie mogli się do tego domu dostać ..
Dla odmiany, dzisiaj policja zatrzymała mnie, domagając się naprawy tłumika w moim aucie.. pech niestety, tłumik jest świeżo po wymianie.. fachowcy jednak tak go zmontowali, że tłucze się pod autem jak potępiona dusza w piekle .. czekam aż "mój" mechanik wróci z urlopu i naprawi ową naprawę... Odwiedzony niedawno warsztatowy przybytek objeżdżam szerokim łukiem...
Zbliża się wielkimi krokami koniec okresu próbnego w nowej pracy i wielki znak zapytania.. co zrobić ze sobą dalej. Jako że nie pisałam wcześniej, nadmienię, że wiosną tego roku upadła i rozsypała się w proch firma w której pracowałam.. ot taka sobie duża korporacja z kilkudziesięcioma oddziałami w Europie.. W każdym razie Polska część ogłosiła upadłość .. czy odzyskam pieniądze które firma jest jeszcze mi winna z tytułu niewypłaconych pensji... syndyk rozdrażniony faktem syndykowania w mojej byłej firmie, nie miał ochoty udzielić mi tej informacji ;) Bank zadzwonił z radosną wiadomością, że chętnie udzieli mi kolejnej pożyczki ..;)
Powoli mam już dosyć intensywności zdarzeń tego roku...

09 sierpnia 2010

Incepcja

Byłam wczoraj na filmie Incepcja i wciąż nie mogę się otrząsnąć. W filmie wykorzystano obecną wiedzę na temat świadomego śnienia i pracy mózgu m.in informacji, że nasz mózg nie odróżnia informacji fałszywej od prawdziwej i można się programować. Ale scenariusz poszedł dalej zagłębiając się w meandry naszej psychiki i emocji. Dawno nie byłam na tak świetnym filmie.. od czasów nowego Batmana. Sci-fi połączone z filozofią i psychologią od początku daje popalić. Film rzucił mnie na kolana, ani przez moment nie zdążyłam odetchnąć. Akcja, genialna muzyka świetna reżyseria i gra aktorska. Oczywiście też historia.. opowieść która nie pozwala przestać myśleć i wciąż kreuje w głowie kolejne pytania. Film tym bardziej poruszył mnie, ponieważ należę do osób które pamiętają swoje sny, w dodatku po kilku lekturach potrafię je często sobie projektować i zmieniać w czasie snu .. Zdarzyło mi się też, raz w życiu, zjawisko współdzielenia snu z moja mamą. Śniłyśmy tej samej nocy o tym samym i wiedziałyśmy, że ta druga też jest w tym śnie.. dość szokujące przeżycie to było dla nas wtedy :). Przy tych wszystkich doświadczeniach Incepcje odbieram bardzo osobiście i bardzo intensywnie. Dla mnie to tylko o niebo bardziej zaawansowana technologia tego co dzieje się już teraz. Oczywiście w dalszym ciągu pozostaje wiele pytań czy takie zaawansowanie jest możliwe, czy też się wyłożymy na którymś etapie ;).

ogólnie o świadomym śnieniu można poczytać na Wikipedii – bardzo fajnie opisane:
Świadome śnienie

a tu już trailer Incepcji.. polecam, film jest naprawdę niesamowity i genialny !





Muzyka z Incepcji - na dole bloga, przez jakiś czas :)

08 sierpnia 2010

Środek lata - znów w deszczu ?


Przypomina mi się post z zeszłego roku, kiedy to fotografowałam, mój rozwijający się balkonowy ogród w strugach deszczu. Podobny czas, tyle że burza na szczęście przejściowa i jednak wychodzi trochę słońca. Ja też doświadczenia i wprawy chyba więcej mam, bo balkon zarósł zdecydowanie bujniej. Co prawda pałki i tatarak średnio chętne do życia ( zeszłoroczne pałki w ogóle nie przeżyły zimy ) ale za to chociaż nie pną się bardzo w górę, nadrabiają gęstością i mam na balkonie zielony kobierzec :) nawet rzęsa wodna mnoży się na potęgę :)))

W doniczkach kwitnie łąka, ciekawa jestem czy wyskakujące w górę słoneczniki ( tak się jakoś znalazły w mieszance nasion ) dadzą radę zakwitnąć ? :)

Donoszę również z radością, że dach w Niebieskim Domku wrócił do stanu poprawnego, a nawet teraz jest przyśrubowany mocniej i gęściej :)))

01 sierpnia 2010

Znalazłam swoje stado - czyli z pamietnika wyjazdowego

Dzień pierwszy

Czas się nie dłuży w pracy, bo mnóstwo do zrobienia, ale myślami jestem już gdzie indziej.
Po pracy totalna masakra czyli zbieram się do wyjazdu ( jednak ), czas pędzi, a ja ciągle jeszcze mam coś do zrobienia. Bieganie sto razy auto - mieszkanie, bo ciągle mi się coś przypomina.
Wreszcie ruszam, auto obładowane po dach niechętnie się rozpędza, w końcu osiągam prędkości przelotowe i śmigam autostradą.
Doładowanie w Kędzierzynie. Parę skrzyń i najważniejsza czyli Tatsu :)
Jest jedenasta w nocy , jedziemy dalej, do Opola.
Wjazd na teren przyprawia mnie o palpitacje serca. Błotnista droga po pas, a ja dociążonym autem muszę minąć cysternę ( utknęła w błocie ) w wąskim prześwicie.
"Rany zakopię się!"
"Nie myśl że nie dasz rady tylko jedź !!!" - w porę rzucona uwaga i toczymy się powoli ...Wreszcie na miejscu, a mnie trzęsą się nogi od nadmiaru adrenaliny i nerwów po ostatnim odcinku do przebycia :)
Reszta bractwa już dawno na miejscu, namioty rozbite, dzisiaj śpię "gościnnie" :)

Dzień drugi

Budzą mnie dziwne odgłosy... gibbony???? aha no tak,.. jesteśmy niedaleko zoo ..:))))
Spora polana rozciąga się tuż za wałem przeciwpowodziowym, czyli moje nieśmiałe pytania o stan Odry były jak najbardziej uzasadnione ;)
Obóz budzi się do życia, do mnie zaczyna docierać, że znów, po kolejnych długich latach, jestem na turnieju.... Jest cudnie!!!
Siedzimy przy naszym bractwowym kramie, ja obszywam wełną ciuchy. Świetne miejsce do obserwacji wszystkiego co dzieje się na turnieju. W tle klimatyczna muzyka, a "na tapecie" najpierw turniej łuczniczy, potem bojówka ( turniej bojowy miedzy zbrojnymi ), zmagania artylerii.. kto głośniej i szybciej ... ;), koncert na żywo i konkurs kulinarny :)))) O zmierzchu pokazy tańca z ogniem. Pokręciłam sobie "pojkami", dobrze, że treningowymi - elektrycznymi, bo spłonęłabym kilka razy ;)))
Przy ognisku żartujemy i opowiadamy niestworzone historie.. Smokołak, Wilkołak, Kociołak, Wiedźma... i już wiem, że znalazłam się we właściwym miejscu wśród swoich :)))

Wyobraźcie sobie wielką polanę pod lasem, pod niebem pełnym gwiazd, z muzyką miliona świerszczy, ściele się mgła, a w niej obóz średniowiecznych namiotów blask ognisk i świec. Spada gwiazda.. chcę w odruchu pomyśleć marzenie.. ale.. moje właśnie się spełniło .. :)))) Dla takich chwil, warto żyć.

Dzień trzeci

"Kto rano wstaje, temu Pan Bóg daje "
Budzę się ze słońcem, mogłabym napisać romantycznie, prawda jednak taka, że przyzwyczajona do wstawania do pracy, po prostu się budzę :)))
Za to udaje mi się, zanim obudzi się cała reszta turniejowych uczestników, umyć pod cysterną. Uff jak dobrze!
Stopy sobie daruję, wszędzie miękkie błotko, a ja uwielbiam chodzić na bosaka :)
Zmienia się pogoda, wiec zapodaję medykamenty i tak, tak... zagrzebuję się z powrotem w skóry i koce :)))

Kolejny raz budzi mnie wystrzał artylerii ..wstaje nowy dzień. Życie toczy się niespiesznie, jemy sobie śniadanko, popijamy herbatkę z kociołka... ( e... tak.. powinny być ziółka ;))) )
Jeszcze tylko bieg dam w którym nasze reprezentantki okazują się być bezkonkurencyjne :)))
Ładujemy auta na powrót .. Udaje się nam znaleźć wydeptaną przez ludzi przesiekę .. trochę machnięć siekierką i auta się zmieszczą, hura!!!
Wracam nocą z innego świata ..


obóz turniejowy w całej okazałości

Nasza obozowa enklawa :)


W cywilu kawalerka, w średniowieczu również ;)


Pozwolić kobiecie jechać z kramem kaletnika... ta torebka, hit mody XV-wiecznej, pasuje mi do butów.. od czasów średniowiecznych, nic się pod tym względem nie zmieniło :))))

Po deszczowym piątku i chmurnej sobocie,  wyjechałam!!!