01 maja 2017

szlaki cumulusów

Wreszcie po perypetiach rozpoczęłam sezon szybowcowy. Chociaż temperatura i silny wiatr próbowały odstraszać, to szlaki cumulusów po horyzont ściągnęły wszystkich na lotnisko.









Na koniec dnia, czekało mnie fantastyczne spotkanie, najpierw w powietrzu, potem na ziemi przy składaniu szybowca  z dwiema fanastycznymi dziewczynami: Anną Michalak i Haliną Rynkowską, które już za momencik będą brały udział w Szybwcowych Mistrzostwach Świata Kobiet w Zbrasłwicach w klasie satndard i przyjechały troche potrenować do Rudnik.



26 marca 2017

chmurzaste wyzwania

Zamiast na lotnisku, siedzę w domu i próbuję dogonić rzeczywistość. Tak już mam. Być może, na starość, w końcu ogarnę to niezrozumiałe dla mnie i pozaziemskie zachowanie określane mianem "systematycznośći". Na razie się na to nie zanosi. W przerwie dla ratowania własnej psychiki małe wyzwanie. Nigdy nie umialam rysować zieleni. Moi prowadzący na studiach załamywali ręcę, a jeden z nich upracie twierdził, że mam jakieś chore wizje wybuchających stacji benzynowych. Najwyraźniej rysowanie chmur podlega tej samej kategorii. Biorąc pod uwage jednak, że w najbliższym czasie planuję chmurom przyglądać się bardziej intensywnie, jest nadzieja. Możliwe, że kiedys nawet ogarnę zasady stawiania przecinków. Wszystko przede mną . :)


22 marca 2017

pierwszy raz

Wczoraj obchodziłam swoją małą rocznicę, dwa lata temu pierwszy raz wsiadłam do szybowca :) Przy okazji mam też swój pierwszy raz z akwarelami. Straszny :) Kiedyś się  nauczę, ale na razie będę się trzymać wersji, że to najpiękniejsza akwarela świata - bo moja pierwsza własna :) W dodatku z szybowcem :) 


21 marca 2017

art at spring

Wiosna obudziła we mnie uśpioną artystyczna duszę. Ponieważ kolega z lotniska rozkręca sklep z nadrukami  w tematyce lotniczej, postanowiłam dołożyć swoją małą cegiełkę. 
Zaszalalam nie tylko na papierze :) Miał być szybowiec z ornamentem, wyszedł ornament z szybowcem. Henna @jagua :) Niestety ta ostatnia, nie współpracuje z moją skrórą i ledwo ją widać. Projekt  i wykonanie rysunku na ramieniu - Śląskie hennowanie.   



20 lutego 2017

fred& george _ 2 _choroba


Ciężka noc za mną… Wiosenne roztopy, osłabienie i znów wirusy atakują. W drodze powrotnej z centrum handlowego prawie wszystkie szybowce kichały i Alfred też coś podłapał. Już myślałam, że skończy się na witaminie C. Przerodziło się jednak w poważny katar szybowcowy, a wszyscy wiemy jaki to problem. Szybowce nie potrafią sobie skrzydłami same wycierać nosa ! Spędziłam w hangarze całą noc, drapiąc Freda przy mocowaniu owiewki, bo to go bardzo uspokaja i śpiewając mu kołysanki. Niestety nad ranem dostał potężnej gorączki, więc zaczęłam go okładać lodem w obawie, że popęka mu lakier. Nagle zaczął tak potwornie kichać że w pewnym momencie uderzył mocno o beton ogonem i zamarł z przerażenia w bezruchu. Na nic nie pomogły prośby i groźby, nie pozwolił się dotknąć ani dać obejrzeć co się stało. Transport naziemny do warsztatu nie wchodził w grę. Normy smogu przy powierzchni przekroczyły 2 miliony procent, za nic nie zwiozłabym na dół tak zakatarzonego szybowca! Trzeba było  wezwać lotnicze pogotowie techniczne. Na szczęście Technicy stwierdzili, że to nic poważnego, skończy się tylko na kilkudniowym pobycie i przeglądzie. Zawiozłam mu do warsztatu jego ukochaną kołdrę w cumulusy, bo bardzo jest zestresowany.  Cóż, chwilowo będę do pracy  dolatywać rejsowym sterowcem.