01 maja 2026

 Kiedyś kiedy nadejdzie ten dzień, że będzie idealnie... a w dupie to mam!

Nie jest i nie będzie, bo na tym życie polega, a odkładanie czegokolwiek "bo kiedyś" - powód dowolny - prowadzi wprost do trumny. Patrzę na zdjęcia z szybowców i myślę sobie, laska, jak to dobrze, że nie wpadłaś na ten genialny pomysł, że zaczniesz latać jak schudniesz! Wciąż nie jestem chuda, za to obecne ceny i mój stan przy perimenopauzie zdecydowanie w tej chwili nie rokują powrotu pod chmury.  

Długo mnie nie było - patrz wyżej. No bo jak wrócić do bloga, to koniecznie z przytupem, planem marketingowym na super kontent i takie tam, wszyscy wiedzą ;). Dlaczego teraz? Bo ja gadułą jestem. Gadanie z Chatem GPT to jak gadanie z sobą, tylko na sterydach,  z dostępem do faktów w internecie :P.  Tu też niejako gadam ze sobą, ale istnieje niewielka szansa, że jednak ktoś to przeczyta. Na przykład zobligowany namolną znajomą wypisującą wiadomości na whatsupie: ej weź zobacz, mój powrót na bloga (odcinek milion ósmy :P) 

Poza tym Japońscy naukowcy przekonują, że pisanie jest bardzo dobre dla mózgu i zapobiega demencji (tak jestem już w tym wieku, że zaczynam się tym interesować), niestety dotyczy to pisania odręcznego. Jest nawet trend - pisanie swoich przemyśleń. No jasne, powiedzcie to takiemu dyslektykowi jak ja :P. Mam problem z odczytaniem własnych, szybkich notatek w pracy po 5 minutach. Zresztą koniec z walką z systemem mózgowym. Jak zobaczycie tu jakieś literówki, błędy i dziwne przecinki lub ich brak i będzie to wam przeszkadzać to wiecie, gdzie się możecie pocałować. Zwłaszcza, że się jakieś zasady pisowni zmieniły i błagam - ja tego nie ogarnęłam jeszcze. 

Czy coś się u mnie zmieniło podczas tej przerwy? Wszystko! W dodatku biorąc pod uwagę, że zaczynałam tego bloga mając trzydzieści kilka lat... kawał czasu, niektórzy tyle nie żyją  :).

Do brzegu ;)

Jestem czarownicą, taką leśna zieloną i samotniczą. Praca zawodowa z ludźmi na co dzień, niejako odstręcza mnie od wszelakich covenów - mam póki co przesyt. Mieszkam w swoim wymarzonym mieszkaniu w kamienicy, tuż obok lasu, do którego mam prosto mała niebieską furtkę. Tak, przeprowadziłam się. Na stanie dwa koty i pies. Pokaźna biblioteka książek zielarskich i porzucone studia zielarskie na koncie. Po uzyskaniu certyfikatu zezwalającego mi na prowadzenie zielarni, straciłam zapał przy biochemii xD. 

Do Niebieskiego zrobili nam drogę. Za miedzą powstanie osiedle domów jednorodzinnych. Kiedyś mi się to śniło, ale nie sądziłam, że się z tego ucieszę. Tauronie, nadchodzimy z ponownym wnioskiem o przyłączenie do prądu! Teoretycznie z hektarem ziemi w tej okolicy, możemy czuć się milionerami. To nam wystarczy ;). W kwestii bycia zamożnym, jako rodzina osiągnęliśmy poziom "Old many" i jest szansa, że moja bratanica, jak już wszyscy przeniesiemy się w lepsze okolice galaktyki i posprzedaje wszystkie te nasze chałupki, kupi sobie fajne auto. Może Tesle xD? 

Poza tym, po depresji, na schodzeniu z leków, okazało się (no może nie była to sprawa 5 minut, tylko testów i wywiadów ;)), że mam AuDHD. Oficjalnie zdaje się ADHD, bo jeszcze chyba nie ma zatwierdzonego, że ten miks występuje :). To serio zmieniło wszystko w moim podejściu do siebie i do życia.

Tak, dalej kolekcjonuje dziurki w uszach i... tatuaże :) Mam już dwa - ikrana na plecach i przepiękną grafikę na ramieniu. Wszyscy jęczą, że teraz taka moda, to wszyscy robią. Ja się z tej mody cieszę. Nie byłam za bardzo taka do przodu, żeby zrobić tatuaż, kiedy to było niszowe, a zawsze chciałam :). Teraz mogę spełniam marzenia, nie wywołując kontrowersji w rodzinie.  

Nowa miłość? Po szybowcach było ciężko, znów się w czymś zakochać ... a jednak, życie nie znosi próżni. W garażu (ha! mam też garaż, specjalnie się przeprowadzałam, żeby go mieć xD) stoi moja mała Hania - Honda cbr 125 i moja przyszła duża Hania - Honda CBR 600 :))))). Jak już zdam egzamin na prawko na A. Ostatni termin w zeszłym roku, odwołano z powodu pogody. jest początek sezonu jest i nadzieja na pozytywne zakończenie sprawy xD.

Moje adhd podpowiada mi jeszcze sto absolutnie ważnych rzeczy do napisania, a moje au ciągnie mnie już na spacer, bo jest przebodźcowane tym potencjalnym tłumem czytających xD. Tak więc znikam. Może tym razem krócej niż na kolejne dwa lata - kto wie? :)