19 listopada 2013

Stara miłość nie rdzewieje

Picture 178mPicture 177m
Jako nastolatka byłam raz na takich wakacjach, kiedy o  piątej  rano lub o szóstej w zależności od miejsca startu zrywał mnie ze snu odgłos odrzutowych silników. Jedno z moich najpiękniejszych wakacyjnych wspomnień… Bowiem całkowicie nieracjonalnie i nielogicznie jako dziecko zakochiwałam się w wielu rzeczach niekoniecznie mi dostępnych. Tak właśnie zakochałam się w wojskowych odrzutowcach. Konkretnie w MIGach…W tamtych czasach to były jeszcze 21 ;) Niestety w wieku nastu lat zostałam krótkowidzem i tak na koniec, po studiach, wszelkie myśli związane z lotnictwem po prostu odłożyłam do lamusa. Oczywiście samoloty nie przestały mi się podobać, ale zdecydowanie przestały wzbudzać moje emocje.. znalazłam inne pasje..
Taka kompletnie rozbrojona i bez czujności pozwoliłam się wywieźć meandrom moich ścieżek zawodowych... na lotnisko wojskowe… i wtopiłam… Co prawda nie było to lotnisko odrzutowców, ale i tak wystarczyło, żeby odkładana w zakamarki umysłu miłość, wyskoczyła jak królik z kapelusza i pochłonęła mnie dokumentnie. W dodatku “okazało się”, że czas nie stoi w miejscu, jestem wystarczająco  małym krótkowidzem żeby móc zrobić licencję pilota turystycznego. Ratuje mnie przed obłędem wysoki koszt takiego kursu, ale jeśli dzień zaczynam od przejrzenia nowych filmików z lotów MIG i sprawdzenia stron FB fotografów lotniczych i jednostek wojskowych czy nie pojawiły sie jakieś nowe zdjęcia… to  nie jest dobrze…:)))
Jakby tego było mało, lot wojskowym odrzutowcem nie jest już tylko dla wybranych. W zależności od modelu jest bardziej lub mniej dostępny dla maniakalnych maniaków takich jak ja :)  Warunkiem jest że maniakalny maniak ma sporo gotówki… na lot MIG 29 potrzebna by była sprzedaż mojej kawalerki.. ale co tam, marzyć nikt mi nie zabroni ;) Zwłaszcza ze powiało nowym i w Polsce od niedawna jest już pierwsza kobieta - pilot MIGa :). 
Picture 166mPicture 170m
W tym całym odrodzony maniactwie czytania informacji z tematyki lotniczej i pasienia oczu  świetnymi zdjęciami trafiłam na poważny temat.  Na stronę Jacka “Flyshark” Matysiaka. Były pilot wojskowy, który został sam ze swoją chorobą - stwardnieniem rozsianym. NFZ odmówił mu leczenia, a koszty są ogromne,  nie walczy tylko dla siebie, ale głównie dla dwójki swoich dzieciaków. Niestety to nie jest problem, który da się rozwiązać jednorazową akcją, ale każda pomoc sie liczy. Jeżeli tak jak ja chcielibyście pomóc, to można w różny sposób. Na jego stronie można zakupić “cegiełki”, a nawet teraz wylicytować,oryginalne spodnie z MIGa :) Link pod jego nazwiskiem w tekście.
                  J.F.M

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz